Yo!
Oto i piąty rozdział tego chorego opowiadania xD Dawno nie pisałam, za co przepraszam. Postanowiłam zająć się bardziej moim drugim blogiem, który prowadzę wraz z Oliwią :D No cóż, postaram się pisać częściej, choć niczego nie mogę obiecać. Dobra, kończę piepszyć, zapraszam do czytania xD
Oliwia postanowiła iść w stronę miasta. Upał dawał się coraz bardziej we znaki, przez co ubrania kleiły się do jej ciała i zaschło jej w gardle. Jedyną rzeczą o której marzyła, była szklanka wody.
Oblizała spieczone wargi i przyspieszyła kroku. Miała nadzieję, że ktoś w mieście zlituje się nad nią i pomoże jej. Nogi ją bolały, lecz nie zwolniła. Chciała jak najszybciej doprowadzić się do porządku i wrócić do swojego świata.
Ciekawe, co u mamy. Tak dawno jej nie odwiedzałam, napewno czuje się samotna. Czy martwi się o mnie?
Mam nadzieję, że nie. Nie chcę, żeby się zamartwiała. Jak tylko się z tąd wydostanę, pójdę do niej. Tęsknię za nią...
Pogrążona w myślach nie zauważyła nawet, kiedy dotarła do miasta.
~*~*~*~*~*~*~
Szedł środkiem chodnika, nie zwracając uwagi na innych. Rozmyślał nad dzisiejszymi wydarzeniami.
Ten chłopiec... Te jego oczy...
Były niezwykłe... Dokładnie takie same jak mojego brata...
Czy to może być...?
Nie. To niemożliwe.
Przecież on nie żyje.
~*~*~*~*~*~*~
Puk, puk.
Cisza.
Puk, puk.
Znów cicho.
Puk...
- Czego tam? - drzwi otworzyły się. Stała za nimi staruszka z nieprzyjemnym wyrazem twarzy.
- Przepraszam, czy mogłaby mi pani dać szklankę wody? Jest strasznie gorąco, a ja jestem spragniona...
- Że co proszę? Natychmiast sobie idź, inaczej zadzwonię po policję!
- A-ale ja panią błagam...
- Wynocha! - drzwi na powrót się zatrzasnęły. Oliwia zeszła ze schodów i usiadła na ostatnim stopniu. Do oczu napłynęły jej łzy, których nawet nie próbowała powstrzymywać. Ukryła twarz w dłoniach i załkała cicho.
Dlaczego? Dlaczego wszyscy tacy są?
Nie chodzi już nawet o tę szklankę wody. Jestem w jakimś innym świecie, o którym nic nie wiem, zgubiłam się, jestem brudna, głodna i spragniona.
Co mam teraz począć? Niedługo zapadnie zmrok, a ja nawet nie mam gdzie przenocować...
Chciała wstać, lecz nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Nagle ogarnęła ją fala złości.
Dlaczego jest taka słaba? Zawsze jakoś sobie radziła, a teraz? Teraz nie jest w stanie nawet wstać.
- Nic ci nie jest?
Oliwia uniosła wzrok. Przed nią stał jakiś chłopak, na oko o dwa lub trzy lata starszy. Miał kaptur na głowie, przez co nie mogła zobaczyć jego twarzy.
- N-nie. Wszystko w porządku. - odparła drżącym głosem.
Nieprawda. Nic nie jest w porządku.
- To dlaczego płaczesz?
- Bez powodu. J-ja pójdę już.
- Nigdzie nie idziesz. Słyszałem twoją rozmowę z tą staruszką.
- No i co z tego?
Nagle chłopak wyciągnął rękę do dziewczyny.
- C-co..?
- Idziesz do mnie, czy nie?
- J-ja.. N-nie..
Chłopak chwycił dłoń Oliwii i pociągnął ją do siebie.
- Idziesz.
Dziewczyna jeszcze trochę się opierała, lecz w końcu zrozumiała, że z nim nie wygra. Pozwoliła więc, aby tajemniczy nastolatek ciągnął ją za rękę do swojego domu.
Oblizała spieczone wargi i przyspieszyła kroku. Miała nadzieję, że ktoś w mieście zlituje się nad nią i pomoże jej. Nogi ją bolały, lecz nie zwolniła. Chciała jak najszybciej doprowadzić się do porządku i wrócić do swojego świata.
Ciekawe, co u mamy. Tak dawno jej nie odwiedzałam, napewno czuje się samotna. Czy martwi się o mnie?
Mam nadzieję, że nie. Nie chcę, żeby się zamartwiała. Jak tylko się z tąd wydostanę, pójdę do niej. Tęsknię za nią...
Pogrążona w myślach nie zauważyła nawet, kiedy dotarła do miasta.
~*~*~*~*~*~*~
Szedł środkiem chodnika, nie zwracając uwagi na innych. Rozmyślał nad dzisiejszymi wydarzeniami.
Ten chłopiec... Te jego oczy...
Były niezwykłe... Dokładnie takie same jak mojego brata...
Czy to może być...?
Nie. To niemożliwe.
Przecież on nie żyje.
~*~*~*~*~*~*~
Puk, puk.
Cisza.
Puk, puk.
Znów cicho.
Puk...
- Czego tam? - drzwi otworzyły się. Stała za nimi staruszka z nieprzyjemnym wyrazem twarzy.
- Przepraszam, czy mogłaby mi pani dać szklankę wody? Jest strasznie gorąco, a ja jestem spragniona...
- Że co proszę? Natychmiast sobie idź, inaczej zadzwonię po policję!
- A-ale ja panią błagam...
- Wynocha! - drzwi na powrót się zatrzasnęły. Oliwia zeszła ze schodów i usiadła na ostatnim stopniu. Do oczu napłynęły jej łzy, których nawet nie próbowała powstrzymywać. Ukryła twarz w dłoniach i załkała cicho.
Dlaczego? Dlaczego wszyscy tacy są?
Nie chodzi już nawet o tę szklankę wody. Jestem w jakimś innym świecie, o którym nic nie wiem, zgubiłam się, jestem brudna, głodna i spragniona.
Co mam teraz począć? Niedługo zapadnie zmrok, a ja nawet nie mam gdzie przenocować...
Chciała wstać, lecz nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Nagle ogarnęła ją fala złości.
Dlaczego jest taka słaba? Zawsze jakoś sobie radziła, a teraz? Teraz nie jest w stanie nawet wstać.
- Nic ci nie jest?
Oliwia uniosła wzrok. Przed nią stał jakiś chłopak, na oko o dwa lub trzy lata starszy. Miał kaptur na głowie, przez co nie mogła zobaczyć jego twarzy.
- N-nie. Wszystko w porządku. - odparła drżącym głosem.
Nieprawda. Nic nie jest w porządku.
- To dlaczego płaczesz?
- Bez powodu. J-ja pójdę już.
- Nigdzie nie idziesz. Słyszałem twoją rozmowę z tą staruszką.
- No i co z tego?
Nagle chłopak wyciągnął rękę do dziewczyny.
- C-co..?
- Idziesz do mnie, czy nie?
- J-ja.. N-nie..
Chłopak chwycił dłoń Oliwii i pociągnął ją do siebie.
- Idziesz.
Dziewczyna jeszcze trochę się opierała, lecz w końcu zrozumiała, że z nim nie wygra. Pozwoliła więc, aby tajemniczy nastolatek ciągnął ją za rękę do swojego domu.
Koniec na dziś. W sumie nie wiedziałam co mam w tym rozdziale napisać. Jest beznadziejny... Sorki :c Postaram się, aby następne były lepsze. A tak przy okazji, zapraszam na mojego drugiego bloga. Tyle że piszę na nim opowiadania yaoi.
Jeśli ktoś nie lubi tego gatunku, to niech lepiej nie wchodzi xD Chociaż, dodałam moją kumpelę, Oliwię. Ona zajmuje się zwykłymi romansami. Dopiero zaczęła pisać, więc nie ma tego dużo, ale rozwiniemy się :D
Oto adres bloga:
Doszczesciawystarczyszmitylkoty.blogspot.com
Trochę długi, ale nie wiedziałam jaki wymyśleć i tak jakoś wyszło xD Zainteresowanych zapraszam.
To chyba tyle na dziś, mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba. To do następnej notki :D
Jeśli ktoś nie lubi tego gatunku, to niech lepiej nie wchodzi xD Chociaż, dodałam moją kumpelę, Oliwię. Ona zajmuje się zwykłymi romansami. Dopiero zaczęła pisać, więc nie ma tego dużo, ale rozwiniemy się :D
Oto adres bloga:
Doszczesciawystarczyszmitylkoty.blogspot.com
Trochę długi, ale nie wiedziałam jaki wymyśleć i tak jakoś wyszło xD Zainteresowanych zapraszam.
To chyba tyle na dziś, mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba. To do następnej notki :D
~ Naomi ❤