środa, 16 marca 2016

Oliwia w Krainie Żelków - Rozdział 5

Yo!
Oto i piąty rozdział tego chorego opowiadania xD Dawno nie pisałam, za co przepraszam. Postanowiłam zająć się bardziej moim drugim blogiem, który prowadzę wraz z Oliwią :D No cóż, postaram się pisać częściej, choć niczego nie mogę obiecać. Dobra, kończę piepszyć, zapraszam do czytania xD
Oliwia postanowiła iść w stronę miasta. Upał dawał się coraz bardziej we znaki, przez co ubrania kleiły się do jej ciała i zaschło jej w gardle. Jedyną rzeczą o której marzyła, była szklanka wody.
Oblizała spieczone wargi i przyspieszyła kroku. Miała nadzieję, że ktoś w mieście zlituje się nad nią i pomoże jej. Nogi ją bolały, lecz nie zwolniła. Chciała jak najszybciej doprowadzić się do porządku i wrócić do swojego świata.
Ciekawe, co u mamy. Tak dawno jej nie odwiedzałam, napewno czuje się samotna. Czy martwi się o mnie?
Mam nadzieję, że nie. Nie chcę, żeby się zamartwiała. Jak tylko się z tąd wydostanę, pójdę do niej. Tęsknię za nią...
Pogrążona w myślach nie zauważyła nawet, kiedy dotarła do miasta.
~*~*~*~*~*~*~
Szedł środkiem chodnika, nie zwracając uwagi na innych. Rozmyślał nad dzisiejszymi wydarzeniami.
Ten chłopiec... Te jego oczy...
Były niezwykłe... Dokładnie takie same jak mojego brata...
Czy to może być...?
Nie. To niemożliwe.
Przecież on nie żyje.
~*~*~*~*~*~*~
Puk, puk.
Cisza.
Puk, puk.
Znów cicho.
Puk...
- Czego tam? - drzwi otworzyły się. Stała za nimi staruszka z nieprzyjemnym wyrazem twarzy.
- Przepraszam, czy mogłaby mi pani dać szklankę wody? Jest strasznie gorąco, a ja jestem spragniona...
- Że co proszę? Natychmiast sobie idź, inaczej zadzwonię po policję!
- A-ale ja panią błagam...
- Wynocha! - drzwi na powrót się zatrzasnęły. Oliwia zeszła ze schodów i usiadła na ostatnim stopniu. Do oczu napłynęły jej łzy, których nawet nie próbowała powstrzymywać. Ukryła twarz w dłoniach i załkała cicho.
Dlaczego? Dlaczego wszyscy tacy są?
Nie chodzi już nawet o tę szklankę wody. Jestem w jakimś innym świecie, o którym nic nie wiem, zgubiłam się, jestem brudna, głodna i spragniona.
Co mam teraz począć? Niedługo zapadnie zmrok, a ja nawet nie mam gdzie przenocować...
Chciała wstać, lecz nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Nagle ogarnęła ją fala złości.
Dlaczego jest taka słaba? Zawsze jakoś sobie radziła, a teraz? Teraz nie jest w stanie nawet wstać.
- Nic ci nie jest?
Oliwia uniosła wzrok. Przed nią stał jakiś chłopak, na oko o dwa lub trzy lata starszy. Miał kaptur na głowie, przez co nie mogła zobaczyć jego twarzy.
- N-nie. Wszystko w porządku. - odparła drżącym głosem.
Nieprawda. Nic nie jest w porządku.
- To dlaczego płaczesz?
- Bez powodu. J-ja pójdę już.
- Nigdzie nie idziesz. Słyszałem twoją rozmowę z tą staruszką.
- No i co z tego?
Nagle chłopak wyciągnął rękę do dziewczyny.
- C-co..?
- Idziesz do mnie, czy nie?
- J-ja.. N-nie..
Chłopak chwycił dłoń Oliwii i pociągnął ją do siebie.
- Idziesz.
Dziewczyna jeszcze trochę się opierała, lecz w końcu zrozumiała, że z nim nie wygra. Pozwoliła więc, aby tajemniczy nastolatek ciągnął ją za rękę do swojego domu.
Koniec na dziś. W sumie nie wiedziałam co mam w tym rozdziale napisać. Jest beznadziejny... Sorki :c Postaram się, aby następne były lepsze. A tak przy okazji, zapraszam na mojego drugiego bloga. Tyle że piszę na nim opowiadania yaoi.
Jeśli ktoś nie lubi tego gatunku, to niech lepiej nie wchodzi xD Chociaż, dodałam moją kumpelę, Oliwię. Ona zajmuje się zwykłymi romansami. Dopiero zaczęła pisać, więc nie ma tego dużo, ale rozwiniemy się :D
Oto adres bloga:
Doszczesciawystarczyszmitylkoty.blogspot.com
Trochę długi, ale nie wiedziałam jaki wymyśleć i tak jakoś wyszło xD Zainteresowanych zapraszam.
To chyba tyle na dziś, mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba. To do następnej notki :D
  
                                                                   
       ~ Naomi ❤

piątek, 19 lutego 2016

Oliwia w Krainie Żelków - Rozdział 4

Yo!

A oto 4 rozdział opowiadania :D Miłego czytania!

Po przejściu przez portal Oliwii zrobiło się słabo. Straciła przytomność.
                                                                     ~*~*~*~*~*~*~
- Ugh... Wut? Gdzie ja jeste... Ah, już wiem. Jestem idiotką i przeszłam przez ten portal... Czemu ja zawsze muszę robić takie głupie rzeczy? - westchnęła. Było jej gorąco jak cholera. Wstała i ściągnęła bluzę, aby potem zawiązać ją w pasie. Potem, wciąż jeszcze chwiejnym krokiem ruszyła przed siebie.
                                                                     ~*~*~*~*~*~*~
- Mamo! Mamo! Kupisz mi to? - spytał niebieskooki chłopiec, patrząc na jakąś zabawkę. Miał na sobie pożółkłą już ze starości koszulę, krótkie, obdarte spodenki oraz stare trampki. Włosy miał koloru ciemnobrązowego, niemal czarnego. Nie było w nim nic nadzwyczajnego, ale jego oczy... Były piękne. Były nadzwyczajnie piękne. Sam chłopiec wyglądał na nie więcej niż dziewięć lat.
- Michał, przecież wiesz, że nie mamy pieniędzy. - odparła jego matka. Chłopczyk momentalnie posmutniał. Jeden z przechodniów odwrócił się w ich stronę.Podszedł do chłopca.
- Chcesz to? - spytał, i nie czekając na odpowiedź, poprosił sprzedawcę o zabawkę. Dał ją chłopcu.
- B-bardzo panu dziękuję! - Michał ukłonił się nisko. Postanowił przyjrzeć się temu męszczyźnie. Niestety, nie zobaczył nic. Nieznajomy miał na głowę naciągnięty kaptur. - I-ile ma pan lat? - zapytał, nim zdążył ugryść się w język. Nerwowo przełknął ślinę i spuścił głowę. Nagle poczuł rękę mierzwiącą jego włosy. Podniósł wzrok na męszczyznę.
- Siedemnaście.
Młody otworzył szeroko oczy. Siedemnaście? Już otwierał usta, by coś powiedzieć, lecz wyprzedziła go jego matka.
- Bardzo ci dziękujemy. Przepraszam, że zabraliśmy ci tyle czasu, ale czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić?
- Nie trzeba. Wystarczy mi to, że ktoś dzięki mnie jest szczęśliwszy.
- Ale napewno musi być coś...
- Naprawdę nie trzeba. Muszę już iść. Cześć. - po tych słowach odwrócił się i poszedł.
- Michał, chodź, idziemy do domu.
- Ok! - uśmiechnął się chłopiec. Jego matka także się do niego uśmiechnęła. Naprawdę była szczęśliwa. Bo przecież nie ma nic piękniejszego, niż uśmiech bliskiej osoby. Wzięła go za rękę i razem wrócili do domu.


Ok to na tyle xD Ten rozdział jest jakiś.. Inny. Taki bardziej poważny? XD Mam nadzieję, że się podobało :D To do następnego rozdziału ^^

                                                                                                                      ~ Naomi ❤



czwartek, 18 lutego 2016

Nowy blog! ^^

Yo!

Właśnie założyłam drugiego bloga dla normalnych opowiadań xD Na tym codziennie będzie się pojawiać kolejny rozdział 'Oliwii z Krainy Żelków' i jak to skończę, to może zabiorę się za coś innego. Ten drugi blog ma strasznie zrypaną nazwę, a mianowicie:
'Jeśli uśmiechniesz się do którejś z gwiazd, do szczęścia wystarczać mi będzie spojrzenie w niebo ❤'  Nie mogłam nic wymyślić, więc posłużyłam się openingiem 'Junjou romantica' xD
DoSzczesciaWystarczyszMiTylkoTy.blogspot.com - adres bloga ^^
Mam nadzieję, że ktoś tam wpadnie xD
                                                                                                   
                                                                                        ~ Naomi ❤

Oliwia w Krainie Żelków - Rozdział 3

Yo!

Postanowiłam, że zawsze będę zaczynać od 'yo' xD Taki mój wymysł xP
A oto przed wami trzeci rozdział ^^ Zapraszam do czytania!

Otworzyła drzwi i ujrzała...dziwny portal. Był on zrobiony cały z żelek różnej maści. Nagle jęki ucichły. Oliwia ostrożnie rozejrzała się po pokoju. Wyglądało na to, że mieszka tutaj jakiś nastolatek. Przy ścianie stało jednoosobowe łóżko, obok niego jakaś mała szafka. Dziewczyna podeszła do niej i chwyciła za rączkę... Jednak szafka była zamknięta. Oliwia wzdrygnęła się, kiedy poczuła coś klejącego na swojej dłoni. Okazało się, że komuś rozlał się sok.
- Hmm.. - zamyśliła się. Nagle coś jej zaświtało. - skoro sok jest lepki, to znaczy, że ktoś wylał go niedawno... - Dziewczyna spojrzała na portal. - Czyżby ten chłopak tam poszedł? Nie, to niemożliwe. Kto byłby taki głupi, aby wejść w takie coś? - Powiedziała na głos. Jeszcze raz omiotła wzrokiem pokój i wzdychając, weszła w portal.

Sorki Oliwia, że zmieniłam to trochę xD Myślę, że tak jest lepiej. Ale koniec mi się nie podoba xD No to do następnej notki!

                                                                                                                           ~ Naomi ❤

Oliwia w Krainie Żelków - Rozdział 2

Yo!

Oto kolejny rozdział. Wiem, że to opowiadanie jest chore xD


    Oliwia leciała przez świat w poszukiwaniu żelków. Była akurat nad Wrześnią, gdy jej tyłkowa tęcza zaczęła wariować. 'Tu gdzieś są żelki. Muszę je znaleźć' - pomyślała.
- Tęczo! Wskaż mi drogę! - krzyknęła. Po chwili tyłkowe kolory zmieniły się w strzałkę, która wskazywała na jakiś dom. Oliwia podleciała tam. Kazała tęczy się schować, a sama postanowiła wejść przez komin. Niestety nadmiar żelków jej zaszkodził, więc miała małe problemy z przeciśnięciem się, lecz w końcu się udało. Rozkazała, aby tęcza dała jej bransoletkę z żelek. Ale nie były to zwykłe żelki. Były to nowe żelki firmy 'Haribo', które pozwalały być niewidzialnym przez parę godzin. Oliwia założyła ją. Nagle usłyszała jakieś dziwne jęki z sypialni. ( Bez skojarzeń plz xD) Zaczęła skradać się po schodach. Gdy odnalazła pokój z którego wydobywały się te odgłosy, poczuła silną woń żelek. Nie tracąc czasu uchyliła drzwi i ujrzała...

Ciąg dalszy nastąpi xD Wiem, przerwać w takim momencie... Jak polsat normalnie xDD
Mam nadzieję, że wam się podobało, w co wątpię :D

                                                                                                                        ~ Naomi ❤

Oliwia w Krainie Żelków - Rozdział 1

Yo!
Mówiłam, że to będzie dziwny blog, ale takiego czegoś sama się nie spodziewałam xD Oto pierwszy rozdział tego zrytego opowiadania ;-; Dobra, już nie przedłużam :D Miłego czytania xD

W pewien piękny, słoneczny dzień 12 letnia Oliwia przyniosła do szkoły żelki. Ale nie były to zwykłe żelki. Były to misie firmy 'Haribo'. Gdy tylko weszła do klasy, zadzwonił dzwonek. Po tym, jak nauczycielka weszła do sali, Oliwia od razu powiedziała:
- Kto chce żelka?
Nagle wszyscy, nawet nauczycielka rzucili się na nią. Brali garściami żelki. Po paru sekundach, gdy chciała wziąść żelka, odkryła coś strasznego. Żelki się skończyły!
- Nieeeeee....! - krzyczała - zapłaciłam za nie pisiont groszy! Teraz wy zapłacicie mi za to! - Darła mordę Oliwia. Wzięła plastikową linijkę i dokonała masowego mordu na wszystkich. Rozcięła ich brzuchy, i zjadła resztki żelek. Potem z tyłka wylecała jej tęcza i poleciała, aby zjeść wszystkie żelki na świecie.

O Boże xDD Co ja napisałam? :'D Mam nadzieję, że wam się podobało. Teraz wyczekujcie _drugiego rozdziału ^^

                                                                                                                     ~ Naomi ❤

Pierwsza notka ^^

Yo!

Jestem Naomi. To będzie bardzo dziwny blog. Planuję napisać tu całą serię z dedykacją dla mojej kumpeli Oliwii. Oczywiście będą pojawiać tu się inne opowiadania, czy też one - shoty, ale najpierw chcę się zająć tą porypaną serią xD Zapraszam do komentowania :D

                                                                                                           ~ Naomi ❤